Archiwum 12 lipca 2019


Dzień 34....
12 lipca 2019, 23:32

Nie mogę zasnąć... Od 3 dni czuje się tragicznie. Lęki wróciły.... Tabletki przestają działać tak jakbym chciała.
Wciąż powraca do mnie wszystko jak bumerang...
Niedziela godzina 6:40. Śpię. Nagle z hukiem wchodzi mama do pokoju :
"K.!!! W. Się powiesił"
Wyskakuję z łóżka, chwilę łapię swoje myśli, chwilę zastanawiam się co ona do mnie mówi!??!!! Ze kto, że jak, że o co chodzi??
Zbiegam na dół.... Tata się trzęsie. Pytam z przerażeniem co się dzieje?
W. Się powiesił.
Ale jak? Ale gdzie?
Pod wiata, wisi tam, trzeba go ściągnąć.
Tysiace myśli przelatuje mi w głowie. W takim momencie trudno racjonalnie myśleć. Ręce zaczynają drżeć. Moja myśl - to Hydroxzyzyna albo od razu dwie...
Idąc do góry słyszę jak mama dzwoni na policję. Nie może zebrać słów. Dzieci zaczynają się budzić. - "mama zrób mi kakao",
Moje dzieci biedne. Co dalej? Co dalej? Co mam robić? Zrobiłam najlepsze co mogłam. Zajęłam się dziećmi. W głowie czułam obłęd. Obłęd, po prostu. Jakbym była ubrana w kaftan i miała pukac do zakładu psychiatrycznego.
Dziś czuję się podobnie. Wraca do mnie ten obraz jak bumerang. Ten strach. Ten lęk, moja Marysia która chciała iść na dół po misia.... Słowa mamy kolysza się w mojej głowie. Nie pozwalaja mi spać....